W
końcu koniec lekcji, czym bliżej wakacji tym lekcje są dłuższe a
ja mam więcej problemów. Wracając do domu- a mam dość długi
kawałek do przejścia bo ok. 3 km- myślałam tylko o słowach
nauczyciela ,, Niestety masz też pecha''. Pan Kaserman- bo tak się
nazywa- zawsze był trochę dziwny, ale dziś przegiął wszystkie
granice. Może ma już dość mojego gadania i powiedział, że mam
pecha aby uświadomić mi, że nie da mi spokojnie skończyć szkoły.
Zawsze był dla mnie nie miły, mam nadzieję że jeszcze się nie
pogorszy.
-
Nic gorszego nie może się już chyba stać- pomyślałam, będąc
już blisko domu. Nagle zauważyłam po przeciwnej stronie drogi
ciężarówkę z firmy transportowej. Dziwne, nie słyszałam żeby
ktoś nowy miał się wprowadzić a takie wieści u nas na osiedlu
raczej szybko się rozchodzą. Nie przejmując się tym za bardzo
dalej szłam do domu.
-
Mamo, wróciłam.- krzyknęłam w drzwiach.
-
Idź na górę zostaw plecak i schodź zjeść.- odpowiedziała
przygotowując obiad.
Można
by rzec, że mój dom jest mały ale zdecydowanie jak dla mnie i
mojej mamy wystarcza. Mamy tylko siebie taty nawet nie poznałam,
ponieważ odszedł gdy byłam niemowlaczkiem. Mama zawsze powtarza,
że jego powołaniem jest wojna, nie wiem co to znaczy ale myślę,
że także na wojnie zginął. Niestety to tylko moje przypuszczenia,
ponieważ nigdy o nim nie rozmawiamy. Może gdybym miała rodzeństwo
było by inaczej ale mam ten przywilej i jestem jedynaczką.
Wbiegając
do pokoju ledwo nie przewróciłam się o swoje brudne ubrania
porozrzucane po podłodze. Wydaje mi się, że będę musiała w nim
kiedyś posprzątać ale jak na razie nie mam na to czasu. Co do
mojego pokoju jest on dość dziwny. Ściany są koloru krwisto
czerwonego a do tego meble koloru ciemnego wenge. Na szczęście
wszystko rozświetla ogromne okno z którego mam widok na cały Nowy
Jork. Rzuciłam więc plecak na łóżko i zbiegłam na obiad.
-
Mamo, słyszałaś że ktoś nowy ma się wprowadzić na osiedle?-
zapytałam niepewnie.
-
Ktoś nowy się wprowadza? Nie, nie słyszałam.- odrzekła
zamyślona sama pewnie się dziwiąc, że o tym nie wie- a jak było
w szkole?
-
W porządku.- odpowiedziałam jak co dzień
.
.
***
-Chodź
za mną.- usłyszałam dziwnie znajomy głos- Chodź za mną.
-
Kim jesteś?- krzyknęłam, pogrążona w otchłani ciemności nic
nie widząc.
-
Chodź za mną.- powtórzył- Chodź a odnajdziesz swe przeznaczenie.
Nagle
zaczęłam spadać jak by ziemia zapadła się pode mną nie mogłam
nic zrobić nie miałam czego się chwycić.
-
Pomocy!- krzyknęłam z całej siły- Pomocy!
Nagle na dnie dziury w którą spadałam zauważyłam jasność.
Przybliżając się wciąż zauważyłam co to jest. To lawa.
-
Chodź za mną inaczej skończysz w Tartarze!- powiedział złowrogo.
Obudziłam
się zalana potem leżąc na swym łóżku. Kątem oka spojrzałam na
zegarek 3:05- no super- pomyślałam. Staje się coraz bardziej
nadpobudliwa, mam problemy ze szkołą i jeszcze koszmary?!
-
Kurwa uwziął się ktoś na mnie tam na górze?- szepnęłam patrząc
w niebo. W tym samym momencie w oddali było słychać grzmot. Nie
lubię burz więc lepiej pójdę szybko spać. Przeczesałam dłonią
włosy, po czym znów zamknęłam oczy.
***
-
Kochanie wstawaj bo spóźnisz się do szkoły!- obudził mnie krzyk
mamy.
-
Tak, już nie śpię.- odkrzyknęłam byle co by tylko dała mi
spokój.
-
Zostały trzy tygodnie szkoły, może przynajmniej teraz nie będziesz
się spóźniać?- znów zaczęła krzyczeć.
-
No dobra.- odparłam zwlekając się z łóżka tylko dlatego, by
przestała wrzeszczeć. Jeszcze trzy tygodnie, i koniec gimnazjum.
Niby każdy byłby zachwycony, ale ja mam złe przeczucia. Może to
dlatego że jestem za dziecinna na swój wiek?
-
A już na pewno nie wyglądam na swój wiek.- szepnęłam do siebie
siadając przed lustrem. Nie lubię się przeglądać, ponieważ
nigdy nie widzę prawdziwej siebie. Jedyne co widzę to malutką
drobną dziewczynkę, z drobniutkim nosem oraz ustami i lekkim
trądzikiem. Moje włosy mają dość specyficzny kolor są brązowe,
lecz gdy wyjdę na słońce w magiczny sposób stają się rude.
Nienawidzę tego! Jedyne co mi się we mnie podoba to moje zajebiście
długie rzęsy oraz oczy które zmieniają kolor zależnie od mojego
humoru. Zdarza się że są czarne jak węgiel, lecz niekiedy mają
jasno piwny kolor. Nie jestem zbyt piękna a nawet jak dla mnie nie
jestem ładna. To tłumaczy pewnie dlaczego nie mam chłopaka i czemu
przyjaźnie się z najładniejszą dziewczyną w szkole. Gdzieś
czytałam że dwie ładne dziewczyny zawsze będą wrogami za to
ładna z brzydką zaprzyjaźnią się. Czy to prawda? Pewnie nie ale
utkwiło mi w pamięci. W sumie nie ważne nie mam czasu o tym myśleć
muszę szybko dokończyć ubieranie się i lecieć do szkoły.
-
Pośpiesz się.- mówi mama zaglądając do mojego pokoju.
-
Już idę.- po czym biorę plecak i wybiegam z pokoju.
***
-
Znów nie ćwiczysz?- pytam się Iz widząc, że się nie przebiera-
Wiesz ja się na koniec przestaje spóźniać może ty zaczniesz
ćwiczyć na wf-ie?
-
Przestań dobrze wiesz co myślę o wf-ach. Po pierwsze nie rozumiem
jak można się przebierać w szatni w której jest dziesięć innych
dziewczyn- spogląda na mnie gdy właśnie się przebieram.
Oczywiście reakcja moich policzków jest natychmiastowa.- po drugie
po co mam się pocić biegając bez sensu za piłką i potem chodzić
spocona przez jeszcze trzy kolejne lekcje?!- powiedziała robiąc
dumną minę która oznacza, że wie, że ma rację. W tym samym
momencie zabrzmiał dzwonek na lekcje.
-
Masz racje ale ja na przykład nie wyobrażam sobie nie ćwiczyć,
myślę że jak byś kilka razy spróbowała też by ci się
spodobało- powiedziałam wychodząc tyłem z szatni.
-
Auuu!- krzyknęłam wpadając na kogoś i upadając.
-
Na bogów mogła byś uważać!- odwarknął chłopak. Podnosząc
głowę zauważyłam że to nie byle jaki ,,chłopak'' to największe
ciacho jakie w życiu widziałam. Ujrzałam o ok.15cm wyższego ode
mnie chłopaka o krótkich złotych włosach ułożonych na jeża. A
jego oczy po prostu rozjebały wszystko, dość, że duże to jeszcze
w kolorze tak niebieskim jak bezchmurne letnie niebo. Dodajcie do
tego świetną cerę i widoczną przez bluzkę dużą muskulaturę.
Boże chyba się zakochałam.
-
Przepraszam.- zdołałam tylko tyle powiedzieć.
-
Nic się nie stało.- odparł- pewnie jesteś Lena?- po czym podał
mi rękę i podniósł z ziemi.
-
Yyy tak.- odpowiedziałam zdezorientowana, na pewno pamiętała bym
gdybym już go widziała.- znamy się?
-
Nie, ale szukam cię już od rana.- odrzekł spokojnie.
Sorki,
że takie słabe ale to dopiero moja druga notka w życiu. Może
jeszcze nauczę się pisać, a jeśli nie ni to cóż :( Piszcie co
powinnam zmienić a co poprawić w tym blogu.
Pamiętajcie
jeżeli czytacie KOMENTUJCIE !!!
Ciekawi mnie kim jest ten chłopak :)
OdpowiedzUsuńMożna się wciągnąć :)
OdpowiedzUsuń