czwartek, 10 lipca 2014

Rozdział 3


- Cześć, jestem Izabela- wyrwała mnie z rozmarzenia Iz. Mówiła to trzepiąc rzęskami tak, że od razu wiedziałam iż nie tylko mi on się spodobał- ale wszyscy mówią mi Iz.
- Hej, jestem Alex- odparł tylko zerkając na nią po czym znów przeniósł wzrok na mnie.
Bardzo zaskoczyło mnie zachowanie Alexa, normalnie żaden chłopak nie oparł by się takiej dziewczynie jak Iz. Wyobraźcie sobie blondynkę ok. 175 cm wzrostu, o oczach tak jasnych, że ich niebieski kolor jest niemal niezauważalny. Do tego wszystkiego ma świetne kształty, nienaganny makijaż i do tego ma największy gust w szkole. I on nie patrzy na nią tylko na mnie?! Coś musi być z nim nie tak.
- Yyy... mówiłeś że mnie szukałeś?- powiedziałam próbując wrócić do rzeczywistości.- Więc o co chodzi?
- Wczoraj przeprowadziłem się niedaleko, gdy szedłem dziś do szkoły spotkałem twoją mamę. Zapytała jak mi się podoba okolica, a gdy powiedziałem, że dziś jest mój pierwszy dzień tej szkoły zaproponowała, że możesz mnie oprowadzić po niej. Więc pomyślałem, że skorzystam. Dlatego cię szukałem.- mówił to nawet nie zerkając na Iz- Więc zgodzisz się mnie oprowadzić? Muszę się przyznać, że ta szkoła mnie przeraża.- ostatnie zdanie dodał szeptem jak gdyby to była tajemnica, po czym uśmiechnął się łobuzersko.
- Jasne, to możemy zacząć od razu po tej lekcji.-odpowiedziałam w ciąż nie mogąc uwierzyć w to co się dzieje. Kątem oka zerknęłam na Iz i po jej minie wszystko stało się jasne. Ona także nie może uwierzyć w to co się dzieje.- Spotkajmy się po lekcji przy bibliotece. Wiesz gdzie ona jest?
- Tak dyrektor od razu zaprowadził mnie do biblioteki. Zawsze się nią tak chwali?- odrzekł- ,, Mamy największe zbiory książek w stanie'' i takie tam- dodał udając głos dyrektora. Reakcja była oczywista razem z Izabelą wybuchłyśmy śmiechem.
- Już tak ma, ale się przyzwyczaisz. To do zobaczenia pod biblioteką.- powiedziałam, po czym razem z Iz ruszyłyśmy biegiem na hale, bo było już długo po dzwonku.
Hah, chłopak i to naprawdę przystojny jest bardziej zainteresowany mną niż Iz. To dziwne ale jednocześnie jak miłe uczucie. A jedyna myśl chodząca mi po głowie to,, Kocham cię, mamo!''

***

Wszystkie następne przerwy spędziłam na oprowadzaniu Alexa. Na szczęście okazało się, że będziemy chodzić do wspólnej klasy co ułatwiło mi wszystko. Dość, że przystojny to okazał się bardzo miły i zabawny, lecz może ze zbyt dużym ego. Wychodząc ze szkoły pożegnałam się z Iz, która była w złym humorze. W końcu nie codziennie olewa ją jakiś chłopak. I pomaszerowałam w stronę domu.
- Zaczekaj!- krzyknął biegnący w moją stronę Alex- Nie zaczekałaś na mnie myślałem że wrócimy razem.
- Przepraszam zagadałam się z Iz.- odparłam- I jak pierwszy dzień w szkole?
- Nic się nie stało mały bieg mi nie zaszkodzi. A co do szkoły to jeszcze w żadnej szkole nie miałam tak ładnej przewodniczki.- dodał zalotnie mrugając okiem.
- Hahaha, bardzo śmieszne.- odrzekłam, zarumieniając się.
- Skoro jesteś tak dobra w oprowadzaniu to co ty na to byśmy wybrali się dziś do centrum na małe zakupy?- zaproponował.
- Jasne, nie mam chyba żadnych planów na dziś.- odpowiedziałam dochodząc do jego domu.- To co na ciebie już pora.- powiedziałam wskazując na jego dom.
- No coś ty nie pozwolę ci iść samej. Jeszcze nie do końca jesteśmy umówieni.
- Umówieni?! Masz na myśli randkę?- zapytałam zaskoczona.
- Miałem na myśli przyjacielskie spotkanie, ale jeśli nalegasz.- powiedział uśmiechając się łobuzersko.
- Hah, możesz pomarzyć.- odparłam lekko uderzając go w ramię. Po czym odwróciłam się i pomaszerowałam do swojego domu. Gdy już przed nim staliśmy.
- To o której się widzimy?- zapytał wciąż się uśmiechając.
- Przyjdź po mnie o 17.- odparłam wciąż idąc w stronę drzwi.
- Tak jest psze pani.- mówiąc to zasalutował.
Zaśmiałam się wchodząc do domu.
-Czy ja wybieram się na „randkę” z największym ciachem na świecie?!- pomyślałam zachodząc jak to się stało.
Oczywiście obiad był już gotowy. Wiec szybko zjadłam oraz odrobiłam lekcje. Po czym spojrzałam na zegarek.
- Mam jeszcze godzinę czasu!- pomyślałam. Po czym zaczęłam zmierzać do szafy. Kiedy spojrzałam na ubrania w niej wiszące dopadł mnie stały problem.
- W co ja się ubiorę?!- wykrzyknęłam.




CZYTASZ --> KOMENTUJ!!!

Proszę o szczere opinie.

Rozdział napisany we współpracy z Emi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz