-
Cześć, jestem Izabela- wyrwała mnie z rozmarzenia Iz. Mówiła to
trzepiąc rzęskami tak, że od razu wiedziałam iż nie tylko mi on
się spodobał- ale wszyscy mówią mi Iz.
-
Hej, jestem Alex- odparł tylko zerkając na nią po czym znów
przeniósł wzrok na mnie.
Bardzo
zaskoczyło mnie zachowanie Alexa, normalnie żaden chłopak nie
oparł by się takiej dziewczynie jak Iz. Wyobraźcie sobie blondynkę
ok. 175 cm wzrostu, o oczach tak jasnych, że ich niebieski kolor jest
niemal niezauważalny. Do tego wszystkiego ma świetne kształty,
nienaganny makijaż i do tego ma największy gust w szkole. I on nie
patrzy na nią tylko na mnie?! Coś musi być z nim nie tak.
-
Yyy... mówiłeś że mnie szukałeś?- powiedziałam próbując
wrócić do rzeczywistości.- Więc o co chodzi?
-
Wczoraj przeprowadziłem się niedaleko, gdy szedłem dziś do szkoły
spotkałem twoją mamę. Zapytała jak mi się podoba okolica, a gdy
powiedziałem, że dziś jest mój pierwszy dzień tej szkoły
zaproponowała, że możesz mnie oprowadzić po niej. Więc
pomyślałem, że skorzystam. Dlatego cię szukałem.- mówił to
nawet nie zerkając na Iz- Więc zgodzisz się mnie oprowadzić?
Muszę się przyznać, że ta szkoła mnie przeraża.- ostatnie
zdanie dodał szeptem jak gdyby to była tajemnica, po czym
uśmiechnął się łobuzersko.
-
Jasne, to możemy zacząć od razu po tej lekcji.-odpowiedziałam w
ciąż nie mogąc uwierzyć w to co się dzieje. Kątem oka zerknęłam
na Iz i po jej minie wszystko stało się jasne. Ona także nie może
uwierzyć w to co się dzieje.- Spotkajmy się po lekcji przy
bibliotece. Wiesz gdzie ona jest?
-
Tak dyrektor od razu zaprowadził mnie do biblioteki. Zawsze się nią
tak chwali?- odrzekł- ,, Mamy największe zbiory książek w
stanie'' i takie tam- dodał udając głos dyrektora. Reakcja była
oczywista razem z Izabelą wybuchłyśmy śmiechem.
-
Już tak ma, ale się przyzwyczaisz. To do zobaczenia pod
biblioteką.- powiedziałam, po czym razem z Iz ruszyłyśmy biegiem
na hale, bo było już długo po dzwonku.
Hah,
chłopak i to naprawdę przystojny jest bardziej zainteresowany mną
niż Iz. To dziwne ale jednocześnie jak miłe uczucie. A jedyna myśl
chodząca mi po głowie to,, Kocham cię, mamo!''
***
Wszystkie
następne przerwy spędziłam na oprowadzaniu Alexa. Na szczęście
okazało się, że będziemy chodzić do wspólnej klasy co ułatwiło
mi wszystko. Dość, że przystojny to okazał się bardzo miły i
zabawny, lecz może ze zbyt dużym ego. Wychodząc ze szkoły
pożegnałam się z Iz, która była w złym humorze. W końcu nie
codziennie olewa ją jakiś chłopak. I pomaszerowałam w stronę
domu.
-
Zaczekaj!- krzyknął biegnący w moją stronę Alex- Nie zaczekałaś
na mnie myślałem że wrócimy razem.
-
Przepraszam zagadałam się z Iz.- odparłam- I jak pierwszy dzień w
szkole?
-
Nic się nie stało mały bieg mi nie zaszkodzi. A co do szkoły to
jeszcze w żadnej szkole nie miałam tak ładnej przewodniczki.-
dodał zalotnie mrugając okiem.
-
Hahaha, bardzo śmieszne.- odrzekłam, zarumieniając się.
-
Skoro jesteś tak dobra w oprowadzaniu to co ty na to byśmy wybrali
się dziś do centrum na małe zakupy?- zaproponował.
-
Jasne, nie mam chyba żadnych planów na dziś.- odpowiedziałam
dochodząc do jego domu.- To co na ciebie już pora.- powiedziałam
wskazując na jego dom.
-
No coś ty nie pozwolę ci iść samej. Jeszcze nie do końca
jesteśmy umówieni.
-
Umówieni?! Masz na myśli randkę?- zapytałam zaskoczona.
-
Miałem na myśli przyjacielskie spotkanie, ale jeśli nalegasz.-
powiedział uśmiechając się łobuzersko.
-
Hah, możesz pomarzyć.- odparłam lekko uderzając go w ramię. Po
czym odwróciłam się i pomaszerowałam do swojego domu. Gdy już
przed nim staliśmy.
-
To o której się widzimy?- zapytał wciąż się uśmiechając.
-
Przyjdź po mnie o 17.- odparłam wciąż idąc w stronę drzwi.
-
Tak jest psze pani.- mówiąc to zasalutował.
Zaśmiałam
się wchodząc do domu.
-Czy
ja wybieram się na „randkę” z największym ciachem na
świecie?!- pomyślałam zachodząc jak to się stało.
Oczywiście obiad był już
gotowy. Wiec szybko zjadłam oraz odrobiłam lekcje. Po czym
spojrzałam na zegarek.
-
Mam jeszcze godzinę czasu!- pomyślałam. Po czym zaczęłam
zmierzać do szafy. Kiedy spojrzałam
na ubrania w niej wiszące dopadł mnie stały problem.
-
W co ja się ubiorę?!- wykrzyknęłam.
CZYTASZ
--> KOMENTUJ!!!
Proszę
o szczere opinie.
Rozdział
napisany we współpracy z Emi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz