środa, 27 sierpnia 2014

UWAGA!!!

Ze względu na małą liczbę osób czytających mój blog, jeżeli pod tym postem nie będzie co najmniej 4 kom. blog zostanie przerwany. Jeśli będzie powyżej 4 kom. nowy post dodam następnego dnia. Dziękuję.

czwartek, 10 lipca 2014

Rozdział 3


- Cześć, jestem Izabela- wyrwała mnie z rozmarzenia Iz. Mówiła to trzepiąc rzęskami tak, że od razu wiedziałam iż nie tylko mi on się spodobał- ale wszyscy mówią mi Iz.
- Hej, jestem Alex- odparł tylko zerkając na nią po czym znów przeniósł wzrok na mnie.
Bardzo zaskoczyło mnie zachowanie Alexa, normalnie żaden chłopak nie oparł by się takiej dziewczynie jak Iz. Wyobraźcie sobie blondynkę ok. 175 cm wzrostu, o oczach tak jasnych, że ich niebieski kolor jest niemal niezauważalny. Do tego wszystkiego ma świetne kształty, nienaganny makijaż i do tego ma największy gust w szkole. I on nie patrzy na nią tylko na mnie?! Coś musi być z nim nie tak.
- Yyy... mówiłeś że mnie szukałeś?- powiedziałam próbując wrócić do rzeczywistości.- Więc o co chodzi?
- Wczoraj przeprowadziłem się niedaleko, gdy szedłem dziś do szkoły spotkałem twoją mamę. Zapytała jak mi się podoba okolica, a gdy powiedziałem, że dziś jest mój pierwszy dzień tej szkoły zaproponowała, że możesz mnie oprowadzić po niej. Więc pomyślałem, że skorzystam. Dlatego cię szukałem.- mówił to nawet nie zerkając na Iz- Więc zgodzisz się mnie oprowadzić? Muszę się przyznać, że ta szkoła mnie przeraża.- ostatnie zdanie dodał szeptem jak gdyby to była tajemnica, po czym uśmiechnął się łobuzersko.
- Jasne, to możemy zacząć od razu po tej lekcji.-odpowiedziałam w ciąż nie mogąc uwierzyć w to co się dzieje. Kątem oka zerknęłam na Iz i po jej minie wszystko stało się jasne. Ona także nie może uwierzyć w to co się dzieje.- Spotkajmy się po lekcji przy bibliotece. Wiesz gdzie ona jest?
- Tak dyrektor od razu zaprowadził mnie do biblioteki. Zawsze się nią tak chwali?- odrzekł- ,, Mamy największe zbiory książek w stanie'' i takie tam- dodał udając głos dyrektora. Reakcja była oczywista razem z Izabelą wybuchłyśmy śmiechem.
- Już tak ma, ale się przyzwyczaisz. To do zobaczenia pod biblioteką.- powiedziałam, po czym razem z Iz ruszyłyśmy biegiem na hale, bo było już długo po dzwonku.
Hah, chłopak i to naprawdę przystojny jest bardziej zainteresowany mną niż Iz. To dziwne ale jednocześnie jak miłe uczucie. A jedyna myśl chodząca mi po głowie to,, Kocham cię, mamo!''

***

Wszystkie następne przerwy spędziłam na oprowadzaniu Alexa. Na szczęście okazało się, że będziemy chodzić do wspólnej klasy co ułatwiło mi wszystko. Dość, że przystojny to okazał się bardzo miły i zabawny, lecz może ze zbyt dużym ego. Wychodząc ze szkoły pożegnałam się z Iz, która była w złym humorze. W końcu nie codziennie olewa ją jakiś chłopak. I pomaszerowałam w stronę domu.
- Zaczekaj!- krzyknął biegnący w moją stronę Alex- Nie zaczekałaś na mnie myślałem że wrócimy razem.
- Przepraszam zagadałam się z Iz.- odparłam- I jak pierwszy dzień w szkole?
- Nic się nie stało mały bieg mi nie zaszkodzi. A co do szkoły to jeszcze w żadnej szkole nie miałam tak ładnej przewodniczki.- dodał zalotnie mrugając okiem.
- Hahaha, bardzo śmieszne.- odrzekłam, zarumieniając się.
- Skoro jesteś tak dobra w oprowadzaniu to co ty na to byśmy wybrali się dziś do centrum na małe zakupy?- zaproponował.
- Jasne, nie mam chyba żadnych planów na dziś.- odpowiedziałam dochodząc do jego domu.- To co na ciebie już pora.- powiedziałam wskazując na jego dom.
- No coś ty nie pozwolę ci iść samej. Jeszcze nie do końca jesteśmy umówieni.
- Umówieni?! Masz na myśli randkę?- zapytałam zaskoczona.
- Miałem na myśli przyjacielskie spotkanie, ale jeśli nalegasz.- powiedział uśmiechając się łobuzersko.
- Hah, możesz pomarzyć.- odparłam lekko uderzając go w ramię. Po czym odwróciłam się i pomaszerowałam do swojego domu. Gdy już przed nim staliśmy.
- To o której się widzimy?- zapytał wciąż się uśmiechając.
- Przyjdź po mnie o 17.- odparłam wciąż idąc w stronę drzwi.
- Tak jest psze pani.- mówiąc to zasalutował.
Zaśmiałam się wchodząc do domu.
-Czy ja wybieram się na „randkę” z największym ciachem na świecie?!- pomyślałam zachodząc jak to się stało.
Oczywiście obiad był już gotowy. Wiec szybko zjadłam oraz odrobiłam lekcje. Po czym spojrzałam na zegarek.
- Mam jeszcze godzinę czasu!- pomyślałam. Po czym zaczęłam zmierzać do szafy. Kiedy spojrzałam na ubrania w niej wiszące dopadł mnie stały problem.
- W co ja się ubiorę?!- wykrzyknęłam.




CZYTASZ --> KOMENTUJ!!!

Proszę o szczere opinie.

Rozdział napisany we współpracy z Emi

czwartek, 3 lipca 2014

Rozdział 2


 W końcu koniec lekcji, czym bliżej wakacji tym lekcje są dłuższe a ja mam więcej problemów. Wracając do domu- a mam dość długi kawałek do przejścia bo ok. 3 km- myślałam tylko o słowach nauczyciela ,, Niestety masz też pecha''. Pan Kaserman- bo tak się nazywa- zawsze był trochę dziwny, ale dziś przegiął wszystkie granice. Może ma już dość mojego gadania i powiedział, że mam pecha aby uświadomić mi, że nie da mi spokojnie skończyć szkoły. Zawsze był dla mnie nie miły, mam nadzieję że jeszcze się nie pogorszy.
- Nic gorszego nie może się już chyba stać- pomyślałam, będąc już blisko domu. Nagle zauważyłam po przeciwnej stronie drogi ciężarówkę z firmy transportowej. Dziwne, nie słyszałam żeby ktoś nowy miał się wprowadzić a takie wieści u nas na osiedlu raczej szybko się rozchodzą. Nie przejmując się tym za bardzo dalej szłam do domu.
- Mamo, wróciłam.- krzyknęłam w drzwiach.
- Idź na górę zostaw plecak i schodź zjeść.- odpowiedziała przygotowując obiad.
Można by rzec, że mój dom jest mały ale zdecydowanie jak dla mnie i mojej mamy wystarcza. Mamy tylko siebie taty nawet nie poznałam, ponieważ odszedł gdy byłam niemowlaczkiem. Mama zawsze powtarza, że jego powołaniem jest wojna, nie wiem co to znaczy ale myślę, że także na wojnie zginął. Niestety to tylko moje przypuszczenia, ponieważ nigdy o nim nie rozmawiamy. Może gdybym miała rodzeństwo było by inaczej ale mam ten przywilej i jestem jedynaczką.
Wbiegając do pokoju ledwo nie przewróciłam się o swoje brudne ubrania porozrzucane po podłodze. Wydaje mi się, że będę musiała w nim kiedyś posprzątać ale jak na razie nie mam na to czasu. Co do mojego pokoju jest on dość dziwny. Ściany są koloru krwisto czerwonego a do tego meble koloru ciemnego wenge. Na szczęście wszystko rozświetla ogromne okno z którego mam widok na cały Nowy Jork. Rzuciłam więc plecak na łóżko i zbiegłam na obiad.
- Mamo, słyszałaś że ktoś nowy ma się wprowadzić na osiedle?- zapytałam niepewnie.
- Ktoś nowy się wprowadza? Nie, nie słyszałam.- odrzekła zamyślona sama pewnie się dziwiąc, że o tym nie wie- a jak było w szkole?
- W porządku.- odpowiedziałam jak co dzień
.
***

-Chodź za mną.- usłyszałam dziwnie znajomy głos- Chodź za mną.
- Kim jesteś?- krzyknęłam, pogrążona w otchłani ciemności nic nie widząc.
- Chodź za mną.- powtórzył- Chodź a odnajdziesz swe przeznaczenie.
Nagle zaczęłam spadać jak by ziemia zapadła się pode mną nie mogłam nic zrobić nie miałam czego się chwycić.
- Pomocy!- krzyknęłam z całej siły- Pomocy!
Nagle na dnie dziury w którą spadałam zauważyłam jasność. Przybliżając się wciąż zauważyłam co to jest. To lawa.
- Chodź za mną inaczej skończysz w Tartarze!- powiedział złowrogo.
Obudziłam się zalana potem leżąc na swym łóżku. Kątem oka spojrzałam na zegarek 3:05- no super- pomyślałam. Staje się coraz bardziej nadpobudliwa, mam problemy ze szkołą i jeszcze koszmary?!
- Kurwa uwziął się ktoś na mnie tam na górze?- szepnęłam patrząc w niebo. W tym samym momencie w oddali było słychać grzmot. Nie lubię burz więc lepiej pójdę szybko spać. Przeczesałam dłonią włosy, po czym znów zamknęłam oczy.

***

- Kochanie wstawaj bo spóźnisz się do szkoły!- obudził mnie krzyk mamy.
- Tak, już nie śpię.- odkrzyknęłam byle co by tylko dała mi spokój.
- Zostały trzy tygodnie szkoły, może przynajmniej teraz nie będziesz się spóźniać?- znów zaczęła krzyczeć.
- No dobra.- odparłam zwlekając się z łóżka tylko dlatego, by przestała wrzeszczeć. Jeszcze trzy tygodnie, i koniec gimnazjum. Niby każdy byłby zachwycony, ale ja mam złe przeczucia. Może to dlatego że jestem za dziecinna na swój wiek?
- A już na pewno nie wyglądam na swój wiek.- szepnęłam do siebie siadając przed lustrem. Nie lubię się przeglądać, ponieważ nigdy nie widzę prawdziwej siebie. Jedyne co widzę to malutką drobną dziewczynkę, z drobniutkim nosem oraz ustami i lekkim trądzikiem. Moje włosy mają dość specyficzny kolor są brązowe, lecz gdy wyjdę na słońce w magiczny sposób stają się rude. Nienawidzę tego! Jedyne co mi się we mnie podoba to moje zajebiście długie rzęsy oraz oczy które zmieniają kolor zależnie od mojego humoru. Zdarza się że są czarne jak węgiel, lecz niekiedy mają jasno piwny kolor. Nie jestem zbyt piękna a nawet jak dla mnie nie jestem ładna. To tłumaczy pewnie dlaczego nie mam chłopaka i czemu przyjaźnie się z najładniejszą dziewczyną w szkole. Gdzieś czytałam że dwie ładne dziewczyny zawsze będą wrogami za to ładna z brzydką zaprzyjaźnią się. Czy to prawda? Pewnie nie ale utkwiło mi w pamięci. W sumie nie ważne nie mam czasu o tym myśleć muszę szybko dokończyć ubieranie się i lecieć do szkoły.
- Pośpiesz się.- mówi mama zaglądając do mojego pokoju.
- Już idę.- po czym biorę plecak i wybiegam z pokoju.

***

- Znów nie ćwiczysz?- pytam się Iz widząc, że się nie przebiera- Wiesz ja się na koniec przestaje spóźniać może ty zaczniesz ćwiczyć na wf-ie?
- Przestań dobrze wiesz co myślę o wf-ach. Po pierwsze nie rozumiem jak można się przebierać w szatni w której jest dziesięć innych dziewczyn- spogląda na mnie gdy właśnie się przebieram. Oczywiście reakcja moich policzków jest natychmiastowa.- po drugie po co mam się pocić biegając bez sensu za piłką i potem chodzić spocona przez jeszcze trzy kolejne lekcje?!- powiedziała robiąc dumną minę która oznacza, że wie, że ma rację. W tym samym momencie zabrzmiał dzwonek na lekcje.
- Masz racje ale ja na przykład nie wyobrażam sobie nie ćwiczyć, myślę że jak byś kilka razy spróbowała też by ci się spodobało- powiedziałam wychodząc tyłem z szatni.
- Auuu!- krzyknęłam wpadając na kogoś i upadając.
- Na bogów mogła byś uważać!- odwarknął chłopak. Podnosząc głowę zauważyłam że to nie byle jaki ,,chłopak'' to największe ciacho jakie w życiu widziałam. Ujrzałam o ok.15cm wyższego ode mnie chłopaka o krótkich złotych włosach ułożonych na jeża. A jego oczy po prostu rozjebały wszystko, dość, że duże to jeszcze w kolorze tak niebieskim jak bezchmurne letnie niebo. Dodajcie do tego świetną cerę i widoczną przez bluzkę dużą muskulaturę. Boże chyba się zakochałam.
- Przepraszam.- zdołałam tylko tyle powiedzieć.
- Nic się nie stało.- odparł- pewnie jesteś Lena?- po czym podał mi rękę i podniósł z ziemi.
- Yyy tak.- odpowiedziałam zdezorientowana, na pewno pamiętała bym gdybym już go widziała.- znamy się?
- Nie, ale szukam cię już od rana.- odrzekł spokojnie.




Sorki, że takie słabe ale to dopiero moja druga notka w życiu. Może jeszcze nauczę się pisać, a jeśli nie ni to cóż :( Piszcie co powinnam zmienić a co poprawić w tym blogu.

Pamiętajcie jeżeli czytacie KOMENTUJCIE !!!


Rozdział 1

- Czy ty mnie w ogóle słuchasz?- krzyknęła z oburzeniem Iz.
- Tak, tak jasne.- odpowiedziałam, nie zwracając uwagi co mówi.
- To dziwne co się z tobą dzieje musisz coś z tym zrobić.- krzyknęła odchodząc.
Może zacznę od początku, mam na imię Lena mam 16 lat i za miesiąc zakończę naukę gimnazjum. Iz ( Izabela ale nikt tak do niej nie mówi) to moja przyjaciółka znamy się od dziecka, zwykle we wszystkim się zgadzamy ale od pewnego czasu coś ze mną jest nie tak. Od miesiąca nie mogę się na niczym skupić, nie mogę usiedzieć w miejscu od zawsze mam ADHD ale teraz jest znacznie gorzej. Stałam się podobno agresywna, choć ja tak nie uważam. Raz pobiłam kolegę za to że się skradał i chciał mnie wystraszyć, ale to nie moja wina. Dlatego się tak często sprzeczam z Iz, ona uważa że powinnam iść do lekarza, ale po co skoro nic mi nie jest. Wydaje mi się że to normalne w moim wieku ale nie mam czasu o tym myśleć zaczyna się lekcja Historii a jeśli jeszcze nie dodałam to nienawidzę tego przedmiotu. Wchodząc do klasy zauważam Iz i jak zawsze idę z nią usiąść. Gdy tylko się rozpakowałam pisze na kartce krótką wiadomość i podaje ją jej ,,Przepraszam, wiesz że to dla mnie trudne pamiętasz jak ludzie mnie wyśmiewali gdy się dowiedzieli że mam ADHD nie chce do tego wracać.'' pochyla się czytając jej twarz jest jak z kamienia i nagle odwraca się do mnie.
- Boże, naucz się w końcu rozmawiać!- mówi uśmiechając się do mnie.
Wiem o co jej chodzi, zawsze się ze mnie śmieje gdy pisze jej liściki na karteczce bo uważa ze nie umiem rozmawiać zwłaszcza przepraszać.
- Ja po prostu nie chce dostać kolejnej uwagi za gadanie na lekcji.- odpowiadam czując, że mam całą buzie czerwoną.
- Jasne, bo cie nie znam.
- Na to wygląd...- nie zdążyłam skończyć gdy rozległ się krzyk nauczyciela.
- Lena! Widzę że się nudzisz więc może wymienisz mi jakiegoś greckiego boga i go opiszesz?- Spytał patrząc jak gdyby chciał mnie pożreć wzrokiem.
- Yyy... ,to może na przykład Zeus, był najpotężniejszym bogiem olimpijskim był uważany za pana nieba jego bronią były pioruny?-odpowiedziałam nie pewnie jedyne co wiedziałam o greckich bogach to ciekawostki które uczyłam się w podstawówce na konkurs z mitologi.
- Dobrze, bardzo dobrze.- odpowiedział nauczyciel. Gdy zaczęłam siadać z powrotem zadał następne pytanie- gdybyś miała wybór i mogła być herosem jakiego boga chciała byś być dzieckiem?
Zamurowało mnie, nigdy nie myślałam nad takim pytaniem a teraz na szybko musiałam wymyślić jakąś sensowną odpowiedz.
- Myślę proszę pana że nie chciała bym zostać herosem, ponieważ wszyscy kończą tak samo, zawsze umierają w młodym wieku. Nie chciała bym tak skończyć.- odpowiedziałam mając nadzieję , że nie będzie krzyczał.

- No cóż masz racje.-powiedział odwracając się, gdy był przy tablicy dodał szeptem który chyba usłyszałam tylko ja.- Niestety masz też pecha.




To mój pierwszy taki blog wiec proszę o wyrozumiałość.
 Czytasz? -> komentuj. 
Wszystkie uwagi co do bloga będę starała się poprawić